Zachęcony przez osoby, które miały okazję być czy to na posiedzeniu Rady Miejskiej czy też którejś z jej komisji, postanowiłem sam przekonać się jak to wygląda. Wprawdzie można zapoznać się z protokołami z posiedzeń RM, jednak to tylko suchy zapis.

Wybrałem się na nadzwyczajne posiedzenie Rady, które miało miejsce w dniu 24. września br. a jej głównym punktem obrad była informacja Prezydenta Miasta w sprawie zaniechania czynności związanych z odzyskaniem na drodze sądowej –bezprawnie wypłaconych pieniędzy w kwocie 138 531 zł z budżetu miasta, ówczesnemu Wiceprezydentowi miasta - Romanowi Ludwiczukowi w latach 2003-2004.
(dalej…)
Przepraszam bardzo, czy ja mam tak wielkie szczęście (czyt. pecha) czy to jakaś akcja zorganizowana?! Tak, to na pewno jakiś spisek! Pewnie ludzie, którym dedykuje ten wpis
czytują na walbrzyszanie.info to co pisuję o takich jak oni. Chociaż po bohaterach dzisiejszego odcinka (nie)śmiertelnego nie powiedziałbym, że mają wiele wspólnego z Internetem. Spytacie pewnie co to za jedni w takim razie. Myślę, że można by nazwać ich ludźmi alternatywnymi odbiegającymi swym wyglądem i zachowaniem od ludzi-takich-samych-jak-wszyscy czyli większości społeczeństwa. Jednostki takie w naszym “tolerancyjnym” społeczeństwie zwie się jakoś z pogranicza brudasów, oprychów, bandziorów itp.. W nomenklaturze bardziej fachowej zyskaliby pewnie miano punkrockowców, jednak dla mnie to tylko kolejni (nie)śmiertelni.
Godzina 22. Ulica Wrocławska za hutą szkła w stronę Szczawienka. Autobus linii nr 12 zatrzymuje się na przystanku Wrocławska-Wyszyńskiego. Zwalniam przy jego wyprzedzaniu, zwłaszcza że zaraz za przystankiem jest przejście dla pieszych. Mijam przejście i przyspieszam do okolic przepisowych 50km/h (i tak przy obecnej pogodzie więcej jechać to wyczyn i ryzyko zarazem). Przejeżdżam ze 20m i jednocześnie robiąc unik w stylu tego na teście łosia walę z całych sił w klakson. Cóż za znakomita koordynacja i podzielność uwagi… Choć prawdę mówiąc wolę unikać tego typu “testów”. Wprawdzie Ci dwaj (nieszczęścia chodzą parami) przyspieszyli nieznacznie kroku, ale czy nie prościej było po prostu chwilę poczekać, aż wszystkie auta przejadą? Bo o przejściu paru metrów do przejścia nie ma co wspominać.
Z jednej strony każde tego typu zdarzenie dostarcza emocji, z drugiej robi się to dość nudne… Kolejni urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą mieli swój dzień. Ale nie ma się co dziwić. W końcu punks not dead!
PS. Byłbym zapomniał. Koło 19 o mało nie wpadł mi ochoczo pod koła Fiat Panda z takim małym niebieskim kwadratem z literką umieszczonym na dachu…
Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu pyta: pomożecie? ;)

www.teatr.walbrzych.pl
Nigdy bym nie przypuszczał, że (Nie)śmiertelny będzie (chyba) stałą serią. Ale jak widać, piesi i nie tylko oni dostarczają dość często niezłych wrażeń i sposobności do przemyśleń. Dziś na celowniku zmotoryzowany Wałbrzyszanin, uzbrojony w skuter. W sumie skuter fajna rzecz, na ładną pogodę, dla tych co nie lubią stać w korkach i chcą być bardzo mobilni. W ruchu ulicznym traktowani zdecydowanie lepiej niż rowerzyści. Ale ich wybryki mogą być tak samo śmiertelne jak pieszych i rowerzystów.
Jadąc dziś samochodem ul. Andersa tuż po godzinie 19 zastanawiałem się jak bardzo niespełna rozumu był kierujący skuterem? Na co liczył jadąc w trakcie mżawki po nieoświetlonej ulicy (ciemności egipskie a lampy zgaszone jak za dnia…) , z wyłączonymi światłami i do tego przejeżdżając skrzyżowanie na czerwonym świetle?! Boczne uderzenia bywają najgorsze… Jak zwykle przy tego typu okazjach słowa nie należące do kanonu piękna języka polskiego cisnęły mi się na usta.
Życzę temu Panu jeszcze wielu przeżytych dni.