(Nie)śmiertelny II
W dzisiejszym odcinku (Nie)śmiertelnego pojedynek pieszych z karetką pogotowia ratunkowego. Skrzyżowanie ul. Armii Krajowej i 11-go listopada. W tej okolicy mamy dwa przejścia na Armii Krajowej, jedno bliżej Dworca Miasto, drugie zaś koło kina Apollo. Wiadomo, że ruch tam jest ogromny, a co za tym idzie - także hałas. Jednak nie zmienia to faktu, że dziś koło godziny 12 kierowcy nawet najgłośniejszych samochodów byli w stanie usłyszeć sygnały wydawane przez zbliżającą się karetkę Pogotowia Ratunkowego. Zatrzymywali się i zjeżdżali na bok by ustąpić miejsca zbliżającemu się pojazdowi. Jednak nasi ulubieńcy, czyli tytułowi (nie)śmiertleni za nic mieli całe zajście. Ci na przejściu pod dworcem nie kwapili się do tego by przyspieszyć kroku. To jednak nic. Ci pod kinem wleźli tuż pod karetkę, co zmusiło ją do dość gwałtownego hamowania. Głupota czy co…? Szczerze wątpię, że żaden pieszy nie usłyszał że “coś jedzie na sygnale”, bo po prostu nie ma takiej możliwości. Oczywiście osoby z wadami słuchu można usprawiedliwić. Ale szczerze wątpię, że nagle na dwóch przejściach trafiły się wycieczki niedosłyszących. A może jednak…?
Piesi sami proszą się o to, by w końcu zakończyć swój marny żywot pod kołami pierwszego lepszego samochodu. Oczywiście potrącony przez karetkę może liczyć na szybką pomoc… tylko co z tym, do którego ta zmierza? A co z innymi uprzywilejowanymi? Policją zmierzającą na interwencją czy strażą pożarną? Dziwimy się, że jak to możliwe że ginie na drogach tylu pieszych. Zwala się winę na kierowców, że to czy tamto. Ale codziennie piesi dostarczają nam powodów do niezłego stresu.
Czy jest ktoś choć raz nie miał jakiejś przygody z pieszymi?





Cóz … ja mam często przygody z “(nie)śmiertelnymi” myślę żę powodem takiego zachowania jest brak wyobraźni jak i ogólne przekonanie że pieszy ma zawsze pierwszeństwo …
Często spotykam się z sytuacją że ludzie przechodzą przez ulicę w miejscach gdzie nie ma przejścia i idą sobie spacerkiem … jak gdyby nie zauważali że w ich kierunku pędzą samochody , szczególnie często ma to miejsce na wieniawskiego o ile w dzień widać takich z daleka to nocą może być kłopot z dostrzeżeniem ,a spróbujcie zwrócić takiej osobie uwagę …
Ego — 19-09-2008 @ 09:19
W maju/czerwcu byłem świadkiem jak właśnie na tym przejściu (bliżej dworca), gdy zbliżała się karetka, dzieciak postanowił *przebiec* przez jezdnię. Kierowca nie miał szans go zobaczyć, bo jechał zewnętrznym pasem, a na wewnętrznym stały auta; pierwsze było w dodatku jakimś vanem. Dzieciak przebiegł 2/3 szerokości jezdni i zza tego vana wyskoczył prosto pod karetkę. Trzask łamanych kości, śmierć na miejscu.
Arczi — 19-09-2008 @ 10:58
Dodam jeszcze, że dla pieszych nadal było czerwone światło…
Arczi — 19-09-2008 @ 10:59
Tez byłem świadkiem takiego zdarzenia, ze autobus o mało co nie potracił 2 pieszych którzy niedosc ze szli sobie powoli to jeszcze nie na pasach a w miejscu gdzie auta jada naprawde szybko. Ale coz glupota ludzka nie zna granic
wałbrzyszanin — 19-09-2008 @ 15:08
Przed chwila przejezdzalem przez Stary zdrój i wieczorowa pora powyzej kina nadal ludzie spaceruja sobie po drogach. Zgadzam sie z refleksja ze na wieniawskiego gdy zobi sie ciemno trudno dojrzec pieszych, gdyby chociaz ludzie mieli jakies elemanty odblaskowe na kurtkach… I w dodatku w nowym taryfikatorze policji rosna ceny mandatow za przejazd na czerwonym swietle (uzasadnione), a dla pieszych za przejscie na czerwonym swietle mandaty tanieja…
Pan Tomasz — 19-09-2008 @ 20:07
Jeszcze dobrym przypadkiem totalnej ignorancji i głupoty pieszych jest ul. Piłsudskiego. Ludzie traktują ja jak deptak w Szczawnie. Ehh… “Chwalić się”, kto miał jeszcze jakieś “ciekawe” przygody z pieszymi.
Mateusz Kaszubski — 19-09-2008 @ 23:58