(Nie)śmiertelny III
Nigdy bym nie przypuszczał, że (Nie)śmiertelny będzie (chyba) stałą serią. Ale jak widać, piesi i nie tylko oni dostarczają dość często niezłych wrażeń i sposobności do przemyśleń. Dziś na celowniku zmotoryzowany Wałbrzyszanin, uzbrojony w skuter. W sumie skuter fajna rzecz, na ładną pogodę, dla tych co nie lubią stać w korkach i chcą być bardzo mobilni. W ruchu ulicznym traktowani zdecydowanie lepiej niż rowerzyści. Ale ich wybryki mogą być tak samo śmiertelne jak pieszych i rowerzystów.
Jadąc dziś samochodem ul. Andersa tuż po godzinie 19 zastanawiałem się jak bardzo niespełna rozumu był kierujący skuterem? Na co liczył jadąc w trakcie mżawki po nieoświetlonej ulicy (ciemności egipskie a lampy zgaszone jak za dnia…) , z wyłączonymi światłami i do tego przejeżdżając skrzyżowanie na czerwonym świetle?! Boczne uderzenia bywają najgorsze… Jak zwykle przy tego typu okazjach słowa nie należące do kanonu piękna języka polskiego cisnęły mi się na usta.
Życzę temu Panu jeszcze wielu przeżytych dni.



