Ceska Republika
Uwaga, oglądanie dalszej części może powodować zwiększenie łaknienia, względnie wzmagać skłonności do opróżnienia portfela z nadmiernej zawartości.
Na początek spożywczo, to co u nas się wyrzuca w Czechach się sprzedaje.

Bateria:

Tym razem nie miałem odwagi spróbować.

Wolves and boars. Gdzie ja byłem, w dziczy jakiejś?


No i już typowo turystycznie:
Ten szlak płatał nam figle w labiryncie skał i jak tu nie wierzyć w krasnoludki.

A może to zjawiska nadprzyrodzone?

A może ręka boska?

I na koniec: od paru dni nie było żadnego świra w Wałbrzychu trafił mi się za granicą. Przewinienie minimalne, ale nie dało się wjechać, reszta aut zaparkowana wzorcowo. Jak biegałem z aparatem po parkingu Czesi mieli strach w oczach, chyba trzeba będzie się zacząć golić.

P.S. Międzynarodowo się nam zrobiło, Kaszub - Nowy Jork, IX860 - Berlin:P





Ja po prostu szukam światowych elementów w naszym mieście :P
Mateusz Kaszubski — 12-11-2008 @ 12:24