Tyle właśnie złotych wynosi kwota wydatków jaką zaplanowano w tegorocznym budżecie miasta na turystykę. To aż bagatela 0,05% wydatków ogółem! Na co ta „astronomiczna” kwota zostanie wydatkowana? Wedle informacji zamieszczonych w jednym z załączników do budżetu w ramach działu 630 (czyli turystyki) czytamy, iż w ramach działu zaplanowano środki na dofinansowanie upowszechniania turystyki, w tym między innymi na:
· prowadzenie Centrum Informacji Turystycznej,
· oznakowanie turystyczne miasta,
· wydatki na kontynuację projektu Miasto MTB,
· zakup oznakowań, tablic i szlakowskazów,
· aktualizację i utrzymanie serwisu internetowego www.turystyka.walbrzych.pl,
www.mtb.walbrzych.pl
Czyli niewiele tego. Turystów do zahaczenia o Wałbrzych nie zachęci, na zmianę wizerunku miasta też nie pozwoli. A niestety Wałbrzych zyskał darmowy rozgłos jedynie dzięki biedaszybom, z których teraz słynie w całej Polsce i staje się przedmiotem docinek mieszkańców innych miast. O przepraszam, skłamałem, wśród kierowców, zwłaszcza tych którzy w długie trasy wybywają, zyskał sławę dzięki „wspaniałym” drogom jakich ci u nas w mieście dostatek. Nawet słynny Zamek Książ, który z roku na rok odwiedzany jest przez coraz większe rzesze turystów, a który to załapał się nawet do reklamówki emitowanej swego czasu na CNN, nie jest w stanie wiele miastu pomóc. Zwłaszcza, że większość odwiedzających przyjeżdża do Książa, by potem udać się wszędzie tylko nie do Wałbrzycha…
Największą bolączka miasta jest chyba brak promocji i spójnej kampanii marketingowej (w zasadzie to nie ma chyba żadnej albo jest szczątkowa). Wystawianie się na targach turystycznych w Berlinie, Hradec Kralove czy Poznaniu to na pewno dobre posunięcia, tylko co z tego skoro nie przekłada się to w większym stopniu na przyjazdy turystów do naszego miasta? A turystyka to ogromna szansa dla Wałbrzycha. WSSE będzie funkcjonowało może z dekadę i co później?
A przecież mamy do zaoferowania wiele. Bo przecież Wałbrzych to nie tylko Książ czy Palmiarnia (o której to w lokalnej prasie głośno ostatnimi czasy). Wykorzystanie górniczej historii czy terenów do rekreacji powinno być naszym atutem Z tych, ale zapewne i innych rzeczy, można stworzyć silny produkt marketingowy nie tylko na skalę regionu, ale przynajmniej kraju. Myślę, że pójście w stronę miasta dla aktywnych turystów byłoby pomysłem co najmniej dobrym. Mamy tereny nadające się do turystyki rowerowej, pieszej, narciarstwa i wielu innych. Trzeba tylko umiejętnie to wykorzystać i konsekwentnie działać.
I choć Wałbrzych nie ma raczej szans na to by stać się ośrodkiem turystyki na miarę Karpacza czy Szklarskiej Poręby (chociaż kto wie?), to jednak nie wykorzystanie korzyści jakie płyną z tej gałęzi gospodarki jest posunięciem przynajmniej dziwnym. Jest to rynek, który zawsze odpowie na potrzeby turystów (bo ci chętnie pozostawiają swe pieniądze jeśli tylko mają gdzie), lecz bez aktywnej pomocy ze strony miasta i podjęcia odpowiednich działań sytuacja nie ulegnie zbytnio zmianie. A te 147.380zł? To na parę billboardów może starczy…